Warning: file_get_contents(http://hydra17.nazwa.pl/linker/paczki/discimus.pod-zanim.bialystok.pl.txt): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /home/server455784/ftp/paka.php on line 5
pytanie. Nie powinienem go zadawać, żeby cię nie denerwować. Ale

mu łatwo, gdy zdał sobie sprawę, jaki popełnił błąd.

pytanie. Nie powinienem go zadawać, żeby cię nie denerwować. Ale

pogoda utrzyma się dłużej, stracę robotę.
- Jest tam Montgomery?
uwagi na grupki roześmianych ludzi, którzy odwiedzali eleganckie butiki
granatową marynarkę i ruszył za Rainie.
ją do urządzeń podtrzymujących funkcje życiowe. Niestety, byłej
mu jej nazwisko. Oczywiście, wraz ze stosownym zezwoleniem.
- Obrzydliwa - przyznała. Poszła korytarzem, czując dreszcze wywołane
znowu i znowu.
- Skąd masz ten numer? - spytał ostro Quincy, ale w tym samym mo¬
szkole czy w ogóle na dorosłych, wydaje mi się, że wymyśliłby coś sprytniejszego. Może
sobie czasy, kiedy agent FBI ubierał się i zachowywał w określony
widzi. To on mnie nauczył, jak ważne są dobre maniery. Nauczył mnie kochać jesień, kiedy
rodzice. Tęskniła za czasami, kiedy wszyscy siadali razem do obiadu, nawet Danny, który
Quincy wrócił do słabo oświetlonego pokoju przesłuchań. Była szesnasta

powitana oczekiwanym pocałunkiem, uspokoiła Małego Księcia, że "lekkie przeziębienie" już jej minęło. Było jej

- Zaraz po przywitaniu z Badaczem Łańcuchów niepostrzeżenie zasadź to ziarenko. Następnego dnia rano... To
- Ktoś, kto przejąłby władzę, ponieważ nie byłoby już następcy tronu.
- Przyjechałeś, żebym podpisała papiery i zrzekła się praw do Henry'ego?
Nagle bowiem zawstydził się, iż zostawił Różę bez opieki i sprawił jej przykrość swoją nieobecnością. Ale Róża co
Następne dwa dni były szalone. Szczęśliwie Tammy miała ważny paszport, a na polece¬nie księcia wizę dostała od ręki.
Mark z westchnieniem odstawił kieliszek.
Dominik nie dał się nabrać na tę udawaną obojętność, ale nie dał też po sobie nic poznać.
- Bo wśród tych róż nie było ciebie. Ty jesteś...
Ochmistrzyni przenosiła zdumiony wzrok z Tammy na księcia.
bardziej irytującym i przykrym.
Chciałam ukarać Huffa za to, że odebrał mi Clarka i moje dziecko. Nie obchodziło mnie dłużej moje życie, ważne było tylko to, żeby go zranić. Kiedy kazał mi wyjść za mąż, zrobiłam to wyłącznie, by zrujnować moje małżeństwo tak, żeby Huff na tym ucierpiał. Ci dwaj mężczyźni padli ofiarą niesławnych Hoyle'ów i naszego talentu do niszczenia życia. - Nie mam ani krzty współczucia do twoich tak zwanych małżonków. Ożenili się z tobą, wiedząc, że ich nie kochasz. Dopraszali się o to, abyś ich wykorzystała. W zamian za swoje poświęcenie mogli z tobą sypiać. Ile miałaś wtedy lat? - Za pierwszym razem dziewiętnaście. Poślubiając drugiego z nich, skończyłam dwadzieścia jeden. - A oni? W jakim byli wieku? - Starsi. O wiele starsi. Bardziej w wieku Huffa niż moim. Dwaj napaleni znajomkowie Huffa potrafili wyczuć czekające ich przyjemności. Chwycili się szansy na poślubienie Sayre, nawet ze świadomością, że najprawdopodobniej ich związek z nią nie potrwa długo. - Mogli spędzać każdą noc z piękną, młodą kobietą. Chyba że nie... - Tak. Chciałabym móc ci powiedzieć, że tego z nimi nie robiłam - rzekła tak cicho, że ledwie ją usłyszał. - Ale dostęp do mojego ciała był częścią kontraktu. - W takim razie wykorzystywano cię, prawda? Oparła czoło na kolanach. - Niezbyt piękna przeszłość, co? Nie zważając na przeszywający ból w klatce piersiowej, usiadł i otoczył ją ramieniem. Potem pociągnął ją w dół, układając na poduszce obok siebie. Odgarnął włosy z twarzy i zmusił, żeby na niego spojrzała. - Czy ktokolwiek mógłby cię winić za to, co zrobiłaś po tym, co ci się przytrafiło? - Wczoraj w nocy podsłuchałeś moją rozmowę z Huffem. Słyszałeś wszystko? - Wystarczająco dużo, by zrozumieć, dlaczego tak nienawidzisz ojca. Sayre wtuliła twarz w jego szyję. - To, co się stało, było bardzo dobrze strzeżoną tajemnicą. Nawet moi bracia nic o tym nie wiedzieli. Ani Selma. Nikt. Nie mogłam o tym z nikim porozmawiać, podzielić się swoim bólem. - Clark? - Nigdy się nie dowiedział, że byłam w ciąży. Popełniłam błąd, mówiąc o tym Huffowi, zanim porozmawiałam z nim. A po aborcji co mogłam zyskać, mówiąc mu o tym? Dziecka już nie było. Gdyby się dowiedział, poczułby się jedynie tak samo okropnie, jak ja. - Kochałaś go za bardzo, żeby mu powiedzieć. - Coś w tym stylu. Nadal jest mi bardzo drogi. Zawsze będę wspominała nasz związek bardzo czule. Moja pierwsza miłość. Cierpię jednak... - przerwała na dłuższą chwilę, zanim podjęła wątek. - Cierpię jednak z powodu dziecka. Była to jedyna niewinna istota w moim życiu, w świecie rodziny Hoyle'ów. Czysta, nietknięta. A Huff ją zniszczył. Chwytając ją lekko za brodę, Beck przekręcił jej głowę, scałowując łzy, które potoczyły się po skroni w stronę linii włosów. - Nie zniosę twojej litości - powiedziała chropawym głosem. - W porządku. Zatem ty ulituj się nade mną. Chwycił jej dłoń i zamknął wokół swojego penisa. Całując ją, prowadził jej rękę, aż Sayre zmieniła pozycję. Wycałowała jego sińce na klatce piersiowej, brzuchu i niżej. - To była jedna z twoich fantazji, prawda, Beck? - spytała. - Tamtego dnia, w odlewni, kiedy
- Jaki bystry! - chwalili małego księcia.
- A chciałabyś czuć się czymś innym?
Tammy siedziała za suto zastawionym stołem blada jak płótno, z oczami pozbawionymi wyrazu. Dominik usługiwał jej, nie przerywając milczenia i nie przestając jej bacznie obserwować. Nie miała apetytu, więc nawet nie pytał, czy ma podać kawę i deser. Wiedział, że nic więcej nie przełknie i że zjadła kolację wyłącznie dlatego, by nie robić służbie przykrości.
- Ty. - Przyglądał się jej z nieodgadnionym wyrazem twarzy. - Ty - powtórzył. - I ja.

©2019 discimus.pod-zanim.bialystok.pl - Split Template by One Page Love